|
Jak twierdzi Światowa Organizacja Meteorologiczna dziura w warstwie ozonowej nad Antarktydą jest w tym roku stosunkowo mała i wynosi, bagatela, około 25 milionów kilometrów kwadratowych, ale do jej całkowitego zniknięcia dojdzie dopiero za kilkadziesiąt lat.
Janusz Krzyścin – Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk: - W tej chwili jednak jest to obszar 15 milionów kilometrów, to jest obszar dwa razy większy niż Australia, czyli dziura jest potężna. Ale porównując z zeszłym rokiem dziura była 5 mln km kwadratowych większa. Naukowcy od 10 lat obserwują, że powierzchnia dziury ozonowej jest ustabilizowana. W tym roku jest trochę mniejsza, gdyż sprzyjały temu warunki atmosferyczne, czyli w tym przypadku, paradoksalnie, ocieplanie atmosfery. Ryszard Purski z Departamentu Globalnych Problemów Środowiska i Zmian Klimatu Ministerstwa Środowiska: - W tej chwili obserwuje się trend regeneracji, czy początek regeneracji, warstwy ozonowej, zwłaszcza w stosunku do okresu w połowie lat 90-tych, kiedy to zubożenie warstwy ozonowej było dosyć duże, nie tylko nad Antarktydą, ale w innych szerokościach geograficznych z wyjątkiem równika. Janusz Krzyścin: - Stopniowo następuje i obserwujemy w stratosferze zanik takich substancji, jednak ten zanik jest bardzo powolny i naukowcy w najnowszym raporcie Światowej Organizacji Meteorologicznej przewidują, że jeszcze przez 50-60 lat dziura nad Antarktydą będzie istniała. Oczywiście są możliwe sytuacje, kiedy dziura będzie nieco większa, bądź nieco mniejsza – jest to związane z lokalnymi warunkami meteorologicznymi, czyli czy stratosfera jest cieplejsza czy zimniejsza, ale my większego wpływu na to, jaka ta stratosfera będzie, nie mamy, są to naturalne oscylacje, trochę stymulowane przez naszą działalność, przez globalne ocieplenie. Ryszard Purski: - Oczywiście te obecne obserwacje wskazują, w tym roku zwłaszcza, że dziura ozonowa jest mniejsza, ale ogólnie rzecz biorąc, z ostatnich raportów, które są wydawane w ramach protokołu montrealskiego w sprawie substancji zubożających warstwę ozonową wynika, że warstwa ozonowa powinna powrócić do stanu sprzed osłabienia, tzn. z lat 70-tych, około połowy obecnego wieku, czyli około 2050 roku, natomiast dziura ozonowa w rejonie Antarktydy powinna ustąpić całkowicie około 2070 roku. Jak będzie to zobaczymy, bo to są zjawiska długotrwałe i w tej chwili tak się ocenia, a najbliższe lata pokażą, czy ten trend będzie zachowany – malejący czy nie. Janusz Krzyścin: - Pomniejszaniu dziury będzie sprzyjało oczywiście ograniczenie produkcji substancji niszczących warstwę ozonową, natomiast cieplejsza atmosfera, tak jak mamy w tym roku nad Antarktydą, powoduje, że dziura jest mniejsza, ponieważ destrukcja ozonu - w sytuacji cieplejszej atmosfery, stratosfery – jest wolniejsza. Eksperci dalecy są jednak od optymizmu. Miesiąc temu naukowcy z 200 krajów uznali, że trzeba intensywniej walczyć z dziurą ozonową. Zgodnie z zawartym w Montrealu porozumieniem, szkodliwe dla ozonu związki chemiczne zostaną wycofane do roku 2020 na Zachodzie, a do roku 2030 w krajach rozwijających się. Źródło-Polskie Radio Jedynka |