|
Czy byli Państwo kiedyś w Lesie Zakochanych? Pewnie nie, bo to bardzo młody i jeszcze niewielki las. Na razie tylko kilkadziesiąt młodych drzewek rośnie pod Zawoją, ale las szybko się rozrasta, także dziś – w Święto Drzewa. Na pomysł jego stworzenia wpadła Joanna Mieszkowicz z krakowskiej Fundacji AERIS FUTURO, podczas beskidzkiej wędrówki wśród umierających drzew.
Jesteśmy w Zawoi, a dokładnie… Joanna Mieszkowicz: - Zawoja – Mylne Młaki. Te lasy w Zawoi niestety zamierają, chodzi tu szczególnie o monokultury świerkowe. Drzewa usychają, w związku z tym trzeba wsadzić nowe, odnawiać te lasy. Gdyby iść dalej tą ścieżką w górę, to Babia Góra? Joanna Mieszkowicz: - Tu jeszcze kilka pagórków przed nami, ale widok prawie się rozciąga na pasmo Babiej Góry. To już tu… Mówisz tak, jakbyś przyszła tu kiedyś pierwszy raz i Cię za serce chwyciło. Joanna Mieszkowicz: - Trochę tak, naprawdę ponury widok te wysuszone i obumierające drzewa. Narodził się pomysł projektu „Czas na las”, w którym sadząc drzewa rekompensujemy te emisje CO2. Zetknąłem się z tą ideą niedawno, ale akurat zdarzyło się tak, że miałem z moją kochaną żoną rocznicę ślubu, no i uznałem, że zamiast kwiatka, który uschnie - po prostu posadzę drzewo. Są różne tabliczki, jak się przyjrzymy dokładnie tym tabliczkom: „Drzewo dla Asi – Paweł”, „Drzewo dla Kamila – Agnieszka”. Tabliczki jeszcze nie ma, ale napiszę wprost: „Kochanej żonie z okazji V rocznicy ślubu”. To jest przyjemność sama w sobie - posadzić drzewo, nie jest obojętne w jakim miejscu nowe sadzonki? Ależ owszem, mamy tu miejsce z uprawą podokapową, to znaczy, że podsadzamy młode pokolenie pod okapem drzewostanu dojrzałego, dzięki temu te drzewa w ocienieniu wzrastają sobie powolutku, ale stopniowo będą zastępowały ten drzewostan główny. Ile jest drzew w Lesie Zakochanych? Ile chciałabyś, żeby było? Joanna Mieszkowicz: - Aktualnie rośnie kilkadziesiąt drzew, a już jesienią posadzimy ponad 340. Gdzieniegdzie słyszymy, że nawet piły pracują… Gdzieś wycinają, a tu rosną. Cały ten cykl właśnie na tym polega, żeby przywracać te wycięte drzewa i sadzić nowe, w związku z tym, ja myślę, że całe to koło zamykamy i nic się nie marnuje w tym przypadku. Często odwiedzamy okolice Babiej Góry, nawet się umówiliśmy, że terminem, w którym na pewno chcemy przyjść jest 50. rocznica ślubu. Wtedy to drzewo będzie taaaakie, pokaźnych rozmiarów i myślę, że będzie cieszyło oczy nie tylko to jedno, bo jak Asia powiedziała tych drzew jest więcej, dlatego będzie radowało i serca i dusze tych, którzy je posadzili. W wyprawie do Lasu Zakochanych Grzegorzowi Bernasikowi towarzyszyli: Joanna Mieszkowicz, leśnik Łukasz Kołbut i Łukasz Wąsikiewicz, który chciał posadzić swoje drzewko. Źródło-Polskie Radio Jedynka |